Czerwone Wierchy przez Kasprowy
-pięć szczytów Korony podczas jednej wycieczki
To jedna z tych tras, które na mapie wyglądają niewinnie. Idziemy granią, żadnych łańcuchów, żadnych trudnych skalnych przejść, żadnych miejsc wymagających kombinowania.
Tylko że na koniec wychodzi prawie 20 kilometrów, 1665 metrów podejść i 1771 metrów zejść. 😂 Za to jeśli robicie Koronę Turystyczną Tatr, trudno o bardziej efektywną wycieczkę. Podczas jednego przejścia można zdobyć aż pięć zaliczanych do niej szczytów: Kasprowy Wierch, Kopę Kondracką, Małołączniak, Krzesanicę i Ciemniak. A nam trafiła się jeszcze taka listopadowa sceneria, że tę trasę zapamiętaliśmy przede wszystkim jako jedno z najbardziej magicznych przejść po Tatrach Zachodnich.
| Trasa | Kuźnice → Kasprowy Wierch → Kopa Kondracka → Małołączniak → Krzesanica → Ciemniak → Kiry |
| Długość | ok. 19,6 km |
| Suma podejść | 1665 m |
| Suma zejść | 1771 m |
| Najwyższy punkt | Krzesanica – 2122 m n.p.m. |
| Korona Turystyczna Tatr | ✅ 5 szczytów |
| Trudności techniczne | niewielkie |
| Charakter trasy | długa, kondycyjna, graniowa |
Najpierw Kasprowy
Zaczynamy w Kuźnicach. Wchodzimy na Kasprowy Wierch (1987 m) na własnych nogach i już tutaj zdobywamy pierwszy szczyt Korony.
Dopiero później zaczyna się właściwe przejście grani. Z Kasprowego ruszamy w stronę Przełęczy pod Kopą Kondracką, skąd wchodzimy na Kopę Kondracką (2005 m). I teraz zaczyna się całe przejście Czerwonych Wierchów 🙂
Kopa Kondracka → Małołączniak → Krzesanica → Ciemniak
Czerwone Wierchy są zupełnie inne od Rohaczy. Nie ma tutaj technicznej walki ze skałą. Nie ma Rohackiego Konia, dziesiątek łańcuchów ani miejsc, w których trzeba się zastanawiać, gdzie postawić nogę. Za to jest długie, wysokogórskie przejście granią. Po Kopie Kondrackiej zdobywamy kolejno:
Małołączniak (2096 m) → Krzesanicę (2122 m) → Ciemniak (2096 m). I tym sposobem mamy pięć szczytów Korony podczas jednej wycieczki.
Technicznie – łatwizna. Kondycyjnie – już zdecydowanie nie. 😈 Bo choć kolejne szczyty nie są od siebie dramatycznie oddalone, kilometry i przewyższenia systematycznie wchodzą w nogi. A po Ciemniaku pozostaje jeszcze naprawdę długie zejście do Kir.
Krzesanica i fioletowe niebo
My robiliśmy tę trasę późną jesienią, mniej więcej w listopadzie. I trafiliśmy na coś absolutnie magicznego. Kiedy byliśmy na Krzesanicy, niebo zrobiło się intensywnie fioletowe. Nie takie „ładne światło do zdjęcia”, tylko jeden z tych momentów, kiedy człowiek po prostu zatrzymuje się i patrzy. A do tego nad Tatrami pojawił się księżyc w pełni. I wisiał dokładnie w tej części panoramy, gdzie wyrasta Giewont. Fioletowe niebo, późnojesienne Tatry, pustoszejąca grań i pełnia nad Giewontem. Magia. To właśnie dla takich chwil można potem wybaczyć górom te wszystkie kilometry. 😈
🔴 Szatańska rada – tutaj nie ma schroniska
I to jest rzecz, o której naprawdę warto pamiętać przy planowaniu całej trasy. Na grani Czerwonych Wierchów nie ma schroniska. Jeżeli robicie długie przejście od Kuźnic przez Kasprowy i wszystkie Czerwone Wierchy aż do Kir, przez wiele godzin nie będzie miejsca, w którym kupicie obiad, herbatę czy uzupełnicie zapasy. Dlatego warto mieć ze sobą odpowiednią ilość jedzenia i picia, dostosowaną do długości wycieczki i pory roku. My mieliśmy nawet kuchenkę turystyczną, dzięki czemu mogliśmy zrobić sobie coś ciepłego po drodze. Przy listopadowej temperaturze taki luksus zaczyna smakować lepiej niż obiad w restauracji. 😉
😈 Szatański werdykt
Pięć szczytów Korony Turystycznej Tatr podczas jednej wycieczki? To lubimy. 😈 Kasprowy Wierch, Kopa Kondracka, Małołączniak, Krzesanica i Ciemniak zdobyte podczas jednej wyprawy, ale zdecydowanie nie za darmo.
Technicznie Czerwone Wierchy są łatwe – bez łańcuchów, wspinania i większych trudności. Tutaj przeciwnikiem są przede wszystkim kilometry, przewyższenia i czas. Nasza wersja z Kuźnic do Kir miała prawie 20 km, 1665 m podejść i 1771 m zejść, więc pod koniec nogi doskonale wiedzą, gdzie były 😉 Nam dodatkowo trafił się jeden z tych dni, dla których chodzi się po górach: fioletowe listopadowe niebo nad Krzesanicą i księżyc w pełni wiszący nad Giewontem. Absolutna magia. 💜🌕
Trzeba tylko pamiętać, że na całym długim przejściu grani nie ma schroniska, więc zapas jedzenia i picia jest obowiązkowy. My mieliśmy nawet kuchenkę turystyczną – i późną jesienią możliwość zrobienia sobie czegoś ciepłego po drodze jest naprawdę bezcenna.
| Ocena Dwa Szatany | |
|---|---|
| Widoki | ⭐⭐⭐⭐⭐ |
| Wysiłek | ⭐⭐⭐⭐☆ |
| Trudność | ⭐⭐☆☆☆ |
| Satysfakcja | ⭐⭐⭐⭐⭐ |
| Czy wrócimy? | Zdecydowanie. Dla takiego fioletowego nieba możemy nawet znowu wracać z Kir Uberem. 😂😈 |
Czerwone Wierchy przez Kasprowy to jedna z najlepszych tras, jeśli zdobywacie Koronę Turystyczną Tatr – podczas jednego dnia można zaliczyć aż pięć należących do niej szczytów.
Nie jest trudno technicznie, ale nie należy mylić łatwego szlaku z łatwą wycieczką. Długi dystans, ponad 1600 metrów podejść, jeszcze więcej zejść i brak schroniska po drodze sprawiają, że trzeba mieć kondycję, odpowiedni zapas jedzenia i dobrze pilnować czasu.
Pięć szczytów Korony, prawie 20 kilometrów w nogach i jeden z najbardziej magicznych wieczorów, jakie trafiliśmy w Tatrach. Zdecydowanie warto. 😈💜












