Skip to main content
Ostrva (1984 m n.p.m.)- Tatry Wysokie

Ostrva (1984 m n.p.m.)

– łatwy szczyt z widokiem za milion

Ostrva (1984 m n.p.m.) jest kolejnym szczytem Korony Turystycznej Tatr i jednym z tych miejsc, które pokazują, że w Tatrach wcale nie trzeba wdrapywać się na 2500 metrów, żeby dostać kapitalną panoramę. Sama Ostrva jest łatwa.

Podejście od Popradzkiego Stawu zajmuje mniej więcej 1,5 godziny, nie ma tutaj łańcuchów ani technicznych atrakcji, a na górze czeka coś, co w przypadku wielu tatrzańskich szczytów jest towarem deficytowym: MNÓSTWO MIEJSCA 😉 Bo wiemy, jak jest na graniach i czasem 5 osób to już tłum 😉  Można usiąść i patrzeć a jest na co 😉

 

  
CelOstrva
Wysokość1984 m n.p.m.
StartPopradské Pleso
MetaVyšné Hágy
Długość naszej trasyok. 16,5 km
Suma podejść1031 m
Suma zejść1179 m
Najwyższy punkt trasyok. 2044 m n.p.m.
Korona Turystyczna Tatr✅ tak
Trudności technicznebrak większych
Największy atutWIDOKI 😈
Widok na Popradzkie Pleso

Najpierw Popradzki Staw

Startujemy w kierunku Popradskégo plesa, jednego z naszych ulubionych punktów wypadowych w tej części Tatr. Dopiero stąd zaczyna się właściwe podejście w stronę Sedla pod Ostrvou. Szlak wspina się charakterystycznymi zakosami po zboczu, więc wysokości nabiera się spokojnie i bez większych trudności. Z każdym kolejnym zakrętem Popradzki Staw zostaje coraz niżej, a panorama zaczyna robić się coraz ciekawsza. Od Popradzkiego Stawu na Ostrvę można liczyć mniej więcej 1,5 godziny spokojnego podejścia.

Ostrva – tutaj naprawdę warto posiedzieć

Sama Ostrva nie wygląda jak klasyczny ostry tatrzański wierzchołek. I bardzo dobrze.

Góra jest rozłożysta, przestronna i daje mnóstwo miejsca, żeby znaleźć sobie własny kawałek skały, usiąść i zostać na dłużej. Nie ma tego charakterystycznego dla popularnych szczytów kombinowania:

„kto teraz robi zdjęcie?” „gdzie stanąć?” „czy ktoś może zejść z tego kamienia?”

Tutaj spokojnie zmieści się pół wycieczki szkolnej i jeszcze zostanie miejsce dla Szatanów 😉 A zdecydowanie warto zostać chwilę dłużej, bo panorama z Ostrvy jest znacznie większa niż wysiłek potrzebny do jej zdobycia.

Widoki – i tutaj Ostrva naprawdę wygrywa

To jest największy argument za tym szczytem. Ostrva znajduje się w takim miejscu, że mamy przed sobą niemal amfiteatr Tatr Wysokich.

Świetnie prezentuje się Dolina Mięguszowiecka z Popradzkim Stawem, a ponad nią wyrastają skalne ściany i szczyty wysokiej części Tatr. I właśnie dlatego Ostrva jest jednym z tych miejsc, które można spokojnie polecić komuś, kto chce dostać dużo Tatr za stosunkowo niewiele wysiłku. Ale my oczywiście nie zamierzaliśmy na Ostrvie kończyć. 😈

Magistralą Tatrzańską pod Batyżowiecki Staw

Z Ostrvy ruszyliśmy dalej Tatrzańską Magistralą. I to jest kolejna bardzo mocna część tej wycieczki. Szlak trawersuje zbocza wysoko ponad dolinami, prowadząc przez wysokogórski teren w stronę Batyżowieckiego Stawu (Batizovské pleso).

Nie zdobywa się kolejnego wielkiego szczytu, nie ma technicznych atrakcji. Po prostu idzie się przez Tatry. A przy dobrej pogodzie to wystarczy 😉

Batyżowiecki Staw i złota godzina pod Gerlachem

Do Batyżowieckiego Stawu dotarliśmy akurat wtedy, kiedy zaczynała się złota godzina. I tutaj sceneria zrobiła się już konkretna.

Nad stawem wyrasta bowiem Gerlach – najwyższy szczyt całych Tatr i Karpat – Król Tatr.

A kiedy skały zaczyna łapać niskie, wieczorne światło, naprawdę trudno znaleźć powód, żeby szybko stamtąd odchodzić. Tylko że był jeden problem: do Vyšných Hágov zostało jeszcze sporo zejścia. A słońce właśnie robiło pa-pa 😉

Zbliżający się zachód słońca nad Gerlachem - widok z Batizovské plesa

Żółtym szlakiem do Vyšných Hágov

Od Batyżowieckiego Stawu zeszliśmy żółtym szlakiem w stronę Vyšných Hágov.I to już jest zupełnie inny klimat niż Magistrala. Szlak sprawiał wrażenie bardzo mało uczęszczanego. Nic dziwnego – korzystają z niego między innymi osoby kierujące się w rejon Gerlacha, w tym wspinacze i turyści idący z przewodnikami. Pamiętamy nawet słowacką tabliczkę informującą, że dalsze przejście odbywa się na własną odpowiedzialność 😉 A że my wcześniej trochę za długo podziwialiśmy Tatry…sporą część zejścia robiliśmy już po ciemku

A w krzakach coś burczy…

Idziemy więc lasem, ciemno, cicho, czołówki świecą. I nagle z krzaków: BURRRRR. Nie takie sympatyczne „coś zaszeleściło”. Tylko bardzo konkretne, ostrzegawcze niedźwiedzie burczenie 😉 Nie mieliśmy najmniejszej potrzeby sprawdzać, jak duży jest autor komunikatu. Przekaz został odebrany „Idźcie sobie.” Poszliśmy 😉

Vyšné Hágy – nagroda za przeżycie spotkania z krzakami

Kiedy w końcu dotarliśmy do Vyšných Hágov, czekała jeszcze jedna niespodzianka. Przy stacji była otwarta knajpka, to zresztą jedna z rzeczy, które bardzo lubimy na Słowacji – w małych tatrzańskich miejscowościach przy stacjach czy przystankach często można znaleźć niewielkie lokale. Po całym dniu w górach, złotej godzinie pod Gerlachem, zejściu po ciemku i niedźwiedzim komentarzu z krzaków…trafiliśmy na otwarte. A Szatanicy udało się nawet wytrzasnąć spod lady kieliszek wina 😉 I tak powinny kończyć się wycieczki.

🔴 Szatańska rada – Ostrva nie musi być tylko Ostrvą

Jeśli chcecie zrobić krótszą wycieczkę, sama Ostrva od Popradzkiego Stawu jest świetnym celem. Łatwa, dostępna i oferująca widoki zdecydowanie powyżej swojej kategorii wagowej. Ale jeśli macie więcej czasu, zdecydowanie warto potraktować ją jako początek dłuższej trasy.

Ostrva → Magistrala Tatrzańska → Batyżowiecki Staw → Vyšné Hágy tworzy kapitalną całodniową wycieczkę.

Tylko z naszego doświadczenia jedna rada: nie zasiedźcie się za długo podziwiając Gerlach. Bo potem może się okazać, że ostatni odcinek pokonujecie po ciemku…a ktoś w krzakach bardzo wyraźnie daje Wam do zrozumienia, że to już jego pora na spacer 😉

😈 Szatański werdykt

Ostrva jest jednym z najlepszych przykładów na to, że nie trzeba wchodzić na 2500 metrów, żeby dostać naprawdę świetne tatrzańskie widoki.

Samo wejście od Popradzkiego Stawu jest łatwe, krótkie i pozbawione technicznych trudności. Do tego na szczycie jest mnóstwo miejsca, więc zamiast zrobić zdjęcie i uciekać, można znaleźć własny kawałek skały, wyciągnąć herbatę i zwyczajnie posiedzieć.

My oczywiście na tym nie skończyliśmy. 😈 Dalej była Magistrala Tatrzańska, Batyżowiecki Staw, złota godzina pod Gerlachem, zejście do Vyšných Hágov po ciemku, ostrzegawcze burczenie niedźwiedzia w krzakach i na finał… kieliszek wina wyciągnięty dla Szatanicy spod lady w knajpce przy stacji. 😂🍷

Czyli wycieczka kompletna.

Ocena Dwa Szatany 
Widoki⭐⭐⭐⭐⭐
Wysiłek⭐⭐⭐☆☆
Trudność⭐⭐☆☆☆
Satysfakcja⭐⭐⭐⭐☆
Czy wrócimy?Tak! Choć następnym razem może przed zmrokiem. 😂🐻